Ryzyko spotkania

Kiedy Bóg obiecał Abramowi, że pomimo bardzo zaawansowanego wieku będzie miał potomka, on uwierzył i było mu to poczytanie za zasługę. Kiedy jednak dowiedział się, ze Głos obiecuje mu również przejęcie ziemi, na której był przechodniem (obecnej Ziemi Świętej), na własność jego wiara nieco osłabła i spytał:

“O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność?” /Rdz 15,8/

Z jakichś powodów, trudniej było mu uwierzyć w obietnicę ziemi niż w rodzicielstwo niemal stuletnich małżonków. Ale dla Pana nie było to problemem. Chciał zawrzeć przymierze.

Wtedy Pan rzekł: «Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę». /Rdz 15,9/

Abram zrobił co trzeba według bliskowschodnich obyczajów. “Poprzerąbywał zwierzęta wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził.” /Rdz 15,10-11/.

I w tym momencie kończy się spodziewana narracja. Wydaje się, że powinno być: “Pan spojrzał na wysiłki Abrama. Docenił je! Abram podpalił drwa pod zwierzętami, a Pan przyjął miłą Mu ofiarę”. A jednak stało się inaczej.

Zamiast spodziewanej nagrody i sielankowej atmosfery, zaczęło się robić nieprzyjemnie.

A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. /Rdz 15,12/

Być może zmęczył się odganianiem ptactwa. Może zbyt dużo czasu upłynęło. Może zaczęło robić się ciemno i zimno. Skądś przyszło, co niechciane! Męczymy się naszą słabością, Bożym “opóźnieniem”, trudami naszego środowiska. Usypiamy! Trochę jak uczniowie w Getsemani. Zbliża się zawarcie przymierza, a my śpimy. Ciekawa jest kolejność! Najpierw głęboko usypia, a dopiero później odczuwa lęk i w tym śnie ogarnia go wielka ciemność. To nie jest rzeczywisty, uzasadniony strach ani prawdziwa ciemność, a jednak to w nich słyszy głos:

“Wiedz o tym dobrze, iż twoi potomkowie będą przebywać jako przybysze w kraju, który nie będzie ich krajem, i przez czterysta lat będą tam ciemiężeni jako niewolnicy; aż wreszcie ześlę zasłużoną karę na ten naród, którego będą niewolnikami, po czym oni wyjdą z wielkim dobytkiem. Ale ty odejdziesz do twych przodków w pokoju, w późnej starości zejdziesz do grobu. Twoi potomkowie powrócą tu dopiero w czwartym pokoleniu, gdy już dopełni się miara niegodziwości Amorytów». /Rdz 15,13-16/.

Czy to projekcje lęku, czy proroctwo? Mamy obietnice Boże i często wchodzimy w nie jak w ciemność, z lękiem, z wątpliwościami. Szarość jawi się nam jak ciemność nieprzenikniona, czas oczekiwania jak wieczność. Uciekamy w sen, który mniej boli niż niepewność i brak nadziei. Sam praktykuję to od lat, czekając na obiecane uzdrowienie syna, które ciągle nie chce nadejść. Ale nadejście Boga jest pewne! Jego obietnice niezawodne! On przychodzi wtedy, gdy…

…słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony” /Rdz 15,17a/

Abram spał i nie był zdolny już do niczego! W tej bezradności, pełnej zależności od Boga…

…ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. /Rdz 15,17b/

Spotkanie z Bogiem nie jest sielanką! Chcąc doświadczyć Bożej mocy, musimy zgodzić się na naszą niemoc. Chcąc wejść w światło, musimy wejść w noc! W nocy Bóg się rodzi i, kiedy jeszcze jest ciemno, zmartwychwstaje!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz